sobota, 5 lipca 2014

CAMEMBERT W SZYNCE SZWARCWALDZKIEJ


Bardzo proste i smaczne danie, a może przekąska - zależy od pojemności Waszych żołądków ;)

Camembert i szynka dają ciekawe połączenie, nie potrzeba już niczego innego, no może jakąś lekką sałatkę (rukola?), zdecydowanie zasmakuje osobom lubującym się w smakach "wytrawnych" i słonych.

Składniki:

- ulubiony ser Camembert (ja wybieram naturalny)
- 2 plasterki szynki Szwarcwaldzkiej (lekko lub mocno wędzonej - zależy od Waszych upodobań, ale słony sma szynki mocno wędzonej uwydatni się podczas smażenia)
- kilka kropel oleju

Sposób przygotowania:

Na patelni podgrzewamy olej. Owijamy ser szynką "na krzyż" i kładziemy na rozgrzaną patelnię. Wystarczy kilka minut, by szynka przyrumieniła się z jednej i (po przełożeniu) z drugiej strony. Ser rozpuści się nieco i... gdy tylko uznamy stopień przyrumienienia za stosowny - zdejmujemy ser z patelni. Polecam jeść na ciepło.

Prawda, że proste i smaczne? :)

wtorek, 24 czerwca 2014

SERNIK JAGODOWY NA ZIMNO




Na początku zaznaczę, że formę do sernika mam maleńką, o średnicy 15 cm, dlatego ilość składników na większą formę trzeba koniecznie podwoić! No chyba, że chcecie megapłaski sernik jagodowy ;)

Jeśli chodzi o same jagody, to kiedyś jeździłam do lasów, spędzałam pół dnia na łonie natury zrywając te maleńkie czarne kuleczki, broniąc w tym samym czasie się przed komarami, a mojego psa przed atakiem kleszczy. Po takim wypadzie miałam około litra jagódek, a... paliwo kosztowało TYLE SAMO co litrowy słoiczek jagód na rynku [sic!] Wtedy postanowiłam: Jeśli nie jadę w większej ekipie za miasto, to na jagody się nie wybieram ;)
Oczywiście jeśli nie lubicie jagód (są tacy???) możecie użyć każdych innych owoców, ale TAKIEGO koloru raczej nie uzyskacie.

Składniki:
(na małą formę do ciasta!)

- ok 300 g jagód
- opakowanie serka Mascarpone (250g)
- serek śmietankowy mielony (lub inny sernikowy) 300 g
- 60 g cukru
- 3 łyżki żelatyny
- laska wanilii (opcjonalnie)
- 40 ml czerwonego wytrawnego wina (opcjonalnie)
- 5 paczuszek herbatników Be-Be
- (ok) 30 g masła


Sposób przygotowania:

Jako pierwszy przygotowujemy spód ciasta:

Pokruszone herbatniki miksujemy na "piasek" i dodajemy do nich rozpuszczone masło (każdy, kto choć raz w życiu bawił się w piaskownicy w piekarnię będzie wiedział, jaka konsystencja jest pożądana ;) - "mokry piasek" z herbatników i masła wykładamy na dno formy, schładzamy w lodówce przez 15minut, później można podgrzać w piekarniku (ale nie trzeba, ja to robię, ponieważ masa się lepiej trzyma i się przypieka, a nie ma nic smaczniejszego niż podpieczone ciasteczka)

Przygotowanie masy serowej (białej i fioletowej):

W misce malaksera mieszamy ze sobą sery (śmietanowy i mascarpone), po chwili dosypujemy cukier.  Jeśli nie chcecie się bawić w kolorowanie i inne estetyczne "bajery" to w zasadzie byłby to prawie koniec (trzeba tylko dodać rozpuszczoną wcześniej w małej ilości wody żelatynę),
ale ja masę podzieliłam na pół i:

1) masa biała: To do niej dodałam "kropeczki" wanilii oraz wytrawne wino (kiedyś zrobiłam sernik z większą porcją tegoż wina (a muszę Wam powiedzieć, że to "napój młodości prosto z Macedonii <3 ) i był to strzał w dziesiątkę - lekka kawskowość, zresztą nie trzeba reklamować połączenia win i serów)

Do masy dodaje się teraz połowę rozpuszczonej żelatyny, miesza i wylewa do formy, niech postoi w lodówce i nieco stężeje, podczas gdy zabierzemy się za drugą masę:

2) masa fioletowa: Jej sekret tkwi w jagodach ;) Niecałe 300g jagód (troszkę można zostawić do dekoracji) miksuję z drugą połową masy serowej. Na koniec dodaję resztę żelatyny i wylewam całość na białą masę (warto lać powoli, upewniwszy się, że biała masa jest wystarczająco wytrzymała i fiolet nie "przecieknie" ;) )

A po minimum 4 godzinach (a jeśli wytrzymacie to całej nocy ;) ) wychładzania się i tężenia w lodówce mamy efekt:


ELEGANCKI SERNIK POLECA SIĘ DO KONSUMPCJI 




Słodkie jagodowe lato

poniedziałek, 7 października 2013

ŻARCIE PRZETRWALNIKOWE - KASZA Z WARZYWAMI Z OGNISKA


Jak się żywić na 2 tygodniowym wyjeździe na Krym, gdy trzeciego dnia kończy się gaz w butli i chcąc nie chcąc MUSISZ improwizować, bo masz 3 gęby do wykarmienia, a gazu nie nabijają na stacjach!?

Oto krótka opowieść o smaku ogniska, 40 stopniowych upałach, przydrożnych arbuzach i... nie mytych garach. Czyli zupełnie inny przepis, gdzie nie estetyka czy wymysł się liczy, a pomysł, zaradność i pragmatyzm!

Od razu zaznaczam, że nasza podróż na Krym Polonezem była całkowicie spontanicznym posunięciem i właściwie brak planów towarzyszył naszej beztroskiej podróży non stop (więcej na http://fsoxepcohteam.blogspot.com ) Tu skupię się jednak na kulinarnej stronie naszej podróży i kilku praktycznych wskazówkach, dla tych, którzy planują nieplanowane wyjazdy ;)

Utarło się, że na wyprawy w nieznane zabiera się ze sobą jedzenie z Polski. Można oczywiście zaopatrywać się w sklepach przydrożnych w mniej lub bardziej znane produkty. (Nie pojmując cyrylicy bazujemy na rozpoznawalnym dizajnie). 
Dodatkowo polecam zabrać paczuszkę sody oczyszczonej, ma ona dwojakie działanie:
po pierwsze pomaga na struty żołądek
po drugie, można w niej wygotować spaleniznę z garnka, później wystarczy przetrzeć muszlami z morza i garnuszek jak nowy! ;)

Jadąc na spontaniczną wycieczkę, lub lądując w nieprzewidzianej sytuacji warto być przygotowanym na każdą ewentualność, dlatego prezentuję spis porad surwiwalowo-kulinarnych:

1. Nie obawiaj się przydrożnych straganów z arbuzami - pachnące i dojrzałe owoce doskonale nawadniają organizm podczas 40stopniowych upałów! 

2. Zaopatrz się w najtańsze produkty, które w miarę trzymają ważność i nie niszczą się w opakowaniach (np. ketchup, puszki z żarciem, kasza, makaron, ryż) oraz lokalne warzywa (bakłażan, cukinia, papryka na Krymie kosztują grosze!) Koniecznie kupuj DUŻE BANIAKI Z WODĄ

3. Jeśli chcesz żywić się mięsem NIE KUPUJ surowego - w takim upale nie zjesz mięcha przed wieczorem, a przez pół dnia ono i tak zdąży się popsuć. Mięsożernym polecam gotowe marynowane "coś" czyli tanie, zamarynowane części np. kurczaka - doskonale pasują do warzyw.

4. Unikaj zbędnego brudzenia naczyń - zamiast tradycyjnego pieczywa można się zaopatrzyć w chlebek LAWASH, który może być tacką, serwetką i plackiem typu "tortilla" - idealne do zawijania mieszaniny mięsno-warzywnej.

5. Nasza podróż zakładała rozbijanie się na dziko, więc od czasu deficytu gazu w butli wybieraliśmy miejsca, w których była szansa na rozpalenie "ogniska domowego"- tu konieczne są latarki, najlepiej czołówki i scyzoryk - polowanie na gałęzie i kamienie wymaga czasem oddalenia się od obozowiska ;)

6. Gdy w ekipie jest palacz papierosów o zapałki/zapalniczkę nie trudno, ale wspominam o tym, ponieważ w kuchni ekstremalnej nie można o niczym zapomnieć! :)

Po części teoretycznej czas na praktykę:
oto przepis na kaszę z warzywami z ogniska (którą widać na załączonym obrazku)

Składniki:
- kasza gryczana (nie wiem ile, "na oko", tak, żeby 3 osoby się najadły)
- woda mineralna - JAKIEKOLWIEK miejsce ze słodką wodą na Krymie jest Zoną Sanitarną, do której wstęp jest wzbroniony, a jakość wody wątpliwa.
- sól (tam nie trudno o sól z Morza Czarnego :) )
- keczup (myśląc, że to koncentrat kupiłam całkiem poręczne opakowanie
w trójkątnym tetra-pak, może 100ml)
- przyprawy zerwane na okolicznych łąkach (jeśli natrafimy na znajomo pachnące oregano lub czybrycę, można ją śmiało uszczknąć)

Sposób przygotowania:
 Wodę wlewamy do garnka, stawiamy na palenisku (tj. kamieniach blisko siebie ustawionych tak, by garnek nie spadł bezpośrednio w żar). Doprowadziwszy wodę do wrzenia wsypujemy kaszę gryczaną i gotujemy przez 15 minut. (jeśli kaszę przemieszamy tylko raz, tuż po wsypaniu, to ziarenka same się ułożą i nie będzie trzeba mieszać jej wcale - jest to wygodny patent, gdy gotuje się nad żywym ogniem) Po ok 15 minutach, gdy woda niemal całkowicie wyparuje (sprawdzamy to rozgarniając kaszę do dna garnuszka łyżką) kasza jest gotowa. Dodajemy do niej keczup, pokrojone warzywa i wszystko dusimy przez chwilę (jeśli żar jest zbyt duży, trzeba po prostu usunąć drewno z paleniska) Gdy warzywa zmiękną, a danie trochę przestygnie można obżerać się obiadem prosto z garnka :D



poniedziałek, 25 marca 2013

BARANEK Z MASŁA "DIY"


Święta Wielkanocne... nie wyobrażam niedzielnego stołu bez wielu potraw, jednak to jest podstawa, która sądzę, że gości na ABSOLUTNIE KAŻDYM stole!

O tym, że foremki drewniane do maślanych baranków do wielowiekowa tradycja wspominać pewnie nie muszę...  Pokażę Wam jednak, jak sobie poradzić, gdy tej foremki zarówno u Was jak i u życzliwego sąsiada zabraknie!

Składnikiem głównym (i praktycznie jedynym nie licząc 2 kuleczek pieprzu na "oczka" dla baranka) jest MASŁO. Porządne, schłodzone prawdziwe (82%tłuszczu) masło!

1) Ze schłodzonej kostki masła uformuj nożem korpus i głowę, śmiało możesz baranka odchudzić! odcinając ok 1cm jego boku.

2) Z praski do czosnku wyciskaj futerko - nakładaj je NOŻYKIEM ZACZYNAJĄC OD DOŁU BARANKA (dzięki temu futerko będzie się ładniej układać, mamy nas nim większą kontrolę)

3) Gdy baranka ze wszystkich stron otulimy maślanym futerkiem proponuję wyrzeźbić główkę - ja robię to palcami, albo ścinam kawałki nożykiem, wklejam pieprzowe oczka, czasem bukszpanowe uszka...Cokolwiek, co uznacie za pasujące.

4) Baranka ułóżcie w koszyczku do święconki - na pewno zaciekawi krewnych i znajomych królika :P

sobota, 23 lutego 2013

BRUKSELKA ZUPEŁNIE INNA Z POLĘDWICZKĄ WIEPRZOWĄ

Brukselka.
Kojarzy się z rozgotowaną kulką w odcieniu zgniłej zieleni...zmorą obiadów dzieciństwa!
A gdybym Wam pokazała, że może wyglądać zupełnie inaczej ją przyrządzić i pokazać,
skusilibyście się? :)
Przepisu nauczyłam się na warsztatach kulinarnych w Vine Bridge, o których pisałam już na blogu. 

(Kuchnia Matki Polki to mój kryptonim na FB :) )

Składniki:

1) BRUKSELKA:
- 0,5 kg brukselki
- kostki lodu
- 1 papryczka chilli
- masło (ok 30-50 g)
- sól
- świeżo zmielony pieprz
- koperek (opcjonalnie)
- 1 cebula
- 2 ząbki czosnku 
2) POLĘDWICZKI                   
- polędwica wieprzowa         
- masło                                       
- olej (nie trzeba dodawać, jeśli
używamy masła klarowanego)
- rozmaryn                               
- tymianek                                  
- 2-3 ząbki czosnku                  
- świeżo mielony pieprz          
- szczypta soli                            
(na sam koniec smażenia)        

Sposób przygotowania:

Brukselkę obieramy listek po listku (pozbywając się "głąbków" i liści zewnętrznych - obieramy zupełnie jak kapustę) - proces jest pracochłonny, owszem, ale sądzę, że warto poświęcić na to czas :)

Wrzucamy brukselki do miski i zalewamy wrzątkiem na max 30 sekund, odcedzamy na sicie lub w durszlaku wypełnionym kostkami lodu (dzięki temu brukselka zachowa kolor i przyjemną konsystencję). 

Na sporej lub głębokiej patelni szklimy cebulkę, na maśle, dodajemy brukselkę, wyciskamy czosnek przez praskę, dodajemy koperek, sól i pieprz, Kroimy papryczkę chilli, pozbywamy się pestek i dodajemy pokrojoną w kawałki (np. poprzeczne paseczki) chilli na patelnię. Dusimy wszystko przez chwilę, (można dodać masło, jeśli patelnia jest zbyt sucha - chodzi o to, by potrawa się nie przypaliła).


Polędwiczka to oczywiście propozycja kompozycyjna do obiadu. Obraną z włókien i ścięgien polędwicę kroimy w 1,5 centymetrowe eskalopki. Wrzucamy do miseczki, do której dodajemy również rozmaryn, tymianek i pieprz, mieszamy by mięso ładnie otoczyło się przyprawami. 
Na patelnię wlewamy olej i dodajemy masło (kawałek grubości 1cm). Gdy tłuszcz się rozpuści wrzucamy polędwiczki, dodajemy też ząbki czosnku w łupinie - zgniecione nożem (czosnek smażony w łupinie nie będzie gorzki!) Obsmażamy polędwiczki z każdej strony, wrzucamy później na 5 min do pieca nagrzanego do 180 - 200oC. Solimy dopiero przed podaniem. (jeśli dodamy soli podczas smażenia mięso zrobi się twarde).

Smacznego :)
P.S. Mam nadzieję, że wegetarianie nie zrażą się mięsem w przepisie i spróbują chociaż brukselki  - WARTO! :)

Bierzemy udział w akcjach:




SUFLET CZEKOLADOWY Z SEREM PLEŚNIOWYM

Czekolada. Gorzka. Najlepsza!
Ser... pleśniowy! Rozpływający się w ustach marmurek...
Jak tu nie połączyć tych dwóch smaków?!
Oglądając kiedyś program w chemii kuchennej dowiedziałam się, że te dwa produkty pasują do siebie ze względu na podobny chemicznie proces fermentacji:


 Tak oto powstał... suflet czekoladowy z serem pleśniowym:


Jak widać na załączonym obrazku wcale nie potrzeba specjalnych kokilek! Doskonale sprawdzają się ceramiczne/ porcelanowe naczynia. W końcu ceramikę wypala się w wysokiej temperaturze, musi więc być odporna na "jedyne" 200 stopni :) 



 Składniki (na 4 suflety):

-  200g gorzkiej czekolady

- pół kostki (tj. 100g) masła (+ troszkę do wysmarowania kokilek)
- 5 jajek (żółtko i białko oddzielnie)
cukier (4 czubate łyżki)
- ser pleśniowy np. Lazur
- szczypta soli
- mąka do wysypania kokilek/filiżanek


Sposób przygotowania:

Gorzką czekoladę i masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pozwalamy nieco ostygnąć masie czekoladowej, ponieważ będziemy łączyć ją z jajkami, więc nie może być zbyt gorąca!

Oddzielamy białka od żółtek, białka ubijamy ze szczyptą soli do sztywnej piany, żółtka z 4 łyżkami cukru ucieramy na gładką masę (jak kogel-mogel).

Roztarte żółtka i czekoladę mieszamy ze sobą dokładnie, dodajemy pianę z białek i kilkoma ruchami przekładamy masę z białkami - UWAGA! Nie mieszajcie zbyt intensywnie, bo suflet nie wyrośnie,
i nie będzie taki puszysty!

Kokilki trzeba wysmarować masłem, wysypać mąką (nadmiar mąki usunąć) Ten zabieg pozwoli naszemu sufletowi elegancko piąć się w górę.

Wlewamy masę do kokilek, do środka, jako nadzienie dajemy odrobinę sera Lazur - kawałki wielkości łyżeczki.

Piekarnik nagrzewamy do 200oC i pieczemy przez 10 minut. 

Zjadamy ciepłe. Smacznego :)


P.S. Przepis bierze udział w akcji:




środa, 9 stycznia 2013

Jedzmy bardziej

Dawno mnie tu nie było, zaniedbałam pisanie, co wcale nie znaczy jednak, że nic się w moim życiu nie działo. Wręcz przeciwnie!

Wracam więc po przerwie na bloga... opowiem Wam też, co się w tym czasie działo... kulinarnego i nie tylko ;)

Po pierwsze pochwalę się, że znów mój wizerunek pojawił się w gazecie. Znajoma fotografka robiła zdjęcia mieszkańcom Sołacza - jednej z poznańskich dzielnic. Zupełnie przypadkiem wygadałam się, że mieszkam na tej ulicy, na której akurat nie znalazła żadnego modela...i tak się potoczyło. Pojawiłam się w samym środku dodatku poznańskiego do Gazety Wyborczej (nie, nie na "rozkładówce" ;))) ) 
Na zdjęciu jestem z jedną z moich kotek, mam też psa (któremu gotuję prawie codziennie... ale to nie są to potrawy na bloga ;) )
http://poznan.gazeta.pl/poznan/56,36039,12958077,Dziewczyna__z_kotem,,2.html 

Poza tym kolejny sukces! Zostałam zaproszona na Wrocławską ASP by poprowadzić wykład o Estetyce Kulinarnej. Co prawda terminy wciąż mi nie pasują (work is work :( ) ale może wiosną się uda!




Matka Polka brała również udział w konkursie organizowanym przez Restaurację Vine Bridge pt. "Jedzmy Bardziej". Z trzema innymi laureatkami konkursu:: Kasią, Olą i Anią zostałyśmy zaproszone na warsztaty kulinarne do w/w restauracji prowadzone przez szefa kuchni Radkiem Najmanem.



Oto fotorelacja z wydarzenia.
 (zdjęcia wykonywane albo moim telefonem, albo udostępnione z profilu Fb restauracji Vine Bridge).

Komponowanie menu. fot. Vine Bridge

Fartuszek  :) 

Dostałyśmy "firmowe" fartuszki i mogłyśmy wspólnie z szefem kuchni zabrać się za przygotowanie wymyślonego przez Szefa Kuchni menu na dzisiejszy wieczór. Propozycje były fenomenalne!

Sałatka z granatem, zielonym dressingiem
+ pierożki z ciasta filo








Na początek pierożki z ciasta filo z serkiem kozim, prażonymi orzechami włoskimi i... lawendą! Przyznam, że po raz pierwszy użyłam lawendy jako przyprawy, ale nie żałuję i zamierzam korzystać z niej częściej! Aromat prowansji w potrawie - coś świetnego!



Zielony dressing też okazał się strzałem w dziesiątkę, ale cóż się dziwić, w końcu wszystko było wykonywane pod kierunkiem szefa kuchni z prawdziwego zdarzenia!
fot. Vine Bridge


Warsztaty okazały się również spełnieniem moich estetyczno-kulinarnych zainteresowań. Nowe tendencje odchodzą od tradycyjnych naczyń, zarówno jeśli chodzi o kształt jak i formę. bazaltowe płytki dają za to wiele pola do popisu! Coś między kulinarnym suprematyzmem a ekspresjonizmem, w skrócie: gdyby Malewicz i Pollock byli kucharzami... to tak mogłyby wyglądać ich kompozycje na talerzach ;-)

kompozycje na płytkach bazaltowych .
fot. Vine Bridge
Pewnie nie jesteście w stanie zgadnąć, co na tym "talerzu" się znajduje, więc podpowiem: Poza nakładaną przeze mnie polędwiczką jest tu sos z kalafiora, soczewica i brukselka z chili (polecam tą brukselkę - wkrótce wrzucę przepis na nią na bloga, ponieważ dopiero jedząc ją nauczyłam się, że brukselka jest smaczna! Źle podana bywa tak, jaką ją znamy ze stołówki... gorzka i wodnista)

robimy suflet...

Deser zaproponowałam ja... przypomniałam sobie, że kiedyś będąc gościem restauracji wdałam się w dyskusję z kelnerem na temat mieszania smaków. Zaproponował mi suflet z gorzkiej czekolady i... sera pleśniowego! Niestety z przyczyn technicznych nie mogłam go wtedy zamówić...








Przyznam, że smak był zaskakujący! Lejąca się czekolada i smak sera roquefort uprasza podniebienie o JESZCZE! 
SMACZNEGO!
fot. Vine bridge


Wszystkich chcących posmakować dań proponowanych przez Szefa Kuchni Radka Najmana zapraszam serdecznie do odwiedzenia restauracji www.vinebridge.pl lub www.darkrestaurant.pl


niedziela, 18 listopada 2012

GRUSZKI Z IMBIREM I KRUSZONKĄ

Przepis bardzo prosty, wymyślony spontanicznie, gdy naszła mnie ochota na kruszonkę! Postanowiłam ograniczyć pole rażenia bomby kalorycznej do minimum ;-) i oto c powstało dziś w mojej kuchni.

Składniki:

4 gruszki (wybierajcie raczej twarde!)
korzeń imbiru
masło
maka
cukier

Sposób przygotowania:

Gruszki kroimy na ćwiartki i wykrawamy gniazdka nasienne. Nacieramy startym imbirem.
Z mąki, masła i cukru robimy kruszonkę w proporcji 2:1:1 (ja odmierzałam łyżkami: 4 łyżki mąki + 2 łyżki masła + 2 łyżki cukru) Ugniatamy w rękach aż powstanie plastyczna masa. Masę nakładamy na gruszki. Pieczemy w piekarniku w temp ok 180 stopni aż kruszonka się zrumieni (ok 30-40 min)

wtorek, 7 sierpnia 2012

KISZONE POMIDORY

Sezonu zaprawowego ciąg dalszy.
Pomysł na kiszone pomidory wywodzi się ponoć z tradycji kuchni ukraińskiej. Kiszenie jest jedną z popularniejszych form konserwowania żywności na terenie Europy środkowo-wschodniej.
Spotkałam sie również z kiszonymi jabłkami i śliwkami, jednak moją sympatię zyskały właśnie pomidory. Ich smak trudno przyrównać do czegoś znanego, są dzięki temu niepowtarzalne.





Składniki:
- pomidory (nie umiem podać wagi, zrywałam tyle,
by zmieściły się do weka)
- koper (koniecznie z parasolami)
- czosnek (kilka ząbków)
- korzeń chrzanu 
- sól
- woda przegotowana


Sposób przygotowania:
- przygotowujemy solankę z przegotowanej wody i soli (najchętniej niejodowanej) w proporcji 30g soli na 1 l wody, odstawiamy do ostudzenia. Na dno weka wkładamy gałązkę kopru, przekrojone na pół  2-3 ząbki czosnku oraz plasterek z korzenia chrzanu, układamy pomidory (najlepszą odmianą są "mięsiste" pomidory, poza tym zawsze dorzucam koktajlowe, bo mieści się ich dużo i można je upchnąć pomiędzy te większe). na wierz również wrzucamy koper, czosnek i chrzan, zalewamy ostudzoną solanką i zamykamy szczelnie słoik.

Gdy zrobiłam te pomidory w zeszłym roku planowałam zjeść je od razu po kilku dniach, nie pasteryzowałam więc słoika... Pomidory przeleżały kilka miesięcy i...nic im nie dolegało, więc sądzę, że pasteryzacja kiszonek jest zbędna ;-)

wtorek, 24 lipca 2012

MUS JABŁKOWO-CZOSNKOWY

Na drzewach jabłek zatrzęsienie, więc szukałam inspiracji... kartkując stary notatnik kulinarny mojej mamy natrafiłam na mus, który uwielbiam!
Jest doskonałym dodatkiem do mięs (lub innych potraw wytrawnych, np. kotletów z selera ;-) )
Obłąkańcy mogą też wyżerać łyżeczkami wprost ze słoiczka!;-)





Składniki:

- 1,5 kg jabłek (odważyłam obrane i bez gniazdek nasiennych)
- 4-5 ząbków czosnku
- 1 łyżeczka ziela angielskiego (utłuczonego w moździerzu)
- 1 łyżeczka imbiru (dałam proszkowany)
- 1 łyżeczka cynamonu
- 1 łyżeczka goździków (utłuczonych w moździerzu)
- pieprz
- ocet winny (ok 1 łyżki: do smaku, zależy od odmiany jabłek, do tych słodszych dałabym więcej)
- miód (1-2 łyżki: do smaku)
- cukier (4-5 łyżek: do smaku)


Sposób przygotowania:

Jabłka obieramy i wycinamy gniazda nasienne, odważywszy 1,5 kilo wrzucamy do garnka, zasypujemy przyprawami (imbir, goździki, ziele angielskie, cynamon), dodajemy zmiażdżony (przez praskę) czosnek i smażymy na wolnym ogniu przez ok 20-30 minut. Gdy jabłka nabiorą konsystencji musu dodajemy pieprz, ocet winny, miód i cukier. Przekładamy gorące do słoiczków, zakręcamy i ustawiamy do góry dnem, by się "zassały" (można przekładać zimny mus i gotować słoiczki ustawione do góry dnem
w garnku z wodą nalaną do ok 1/3 wysokości słoiczków).
Smacznego!


środa, 4 lipca 2012

BIAŁY SEREK Z ZIOŁAMI OGRODOWYMI

Nie byłabym Poznanianką, gdybym w swoim kulinarnym repertuarze nie miała "gziku". Ta wersja jest raczej wariacją na temat najpopularniejszego dania wielkopolski. Oto serek z ziołami, które rosną w moim ogrodzie...

składniki:

- 500g twarożku (chudy, półtłusty, czy tłusty- zależy od Waszych upodobań, ja dałam półtłusty, bo lubię konsystencję, jaką osiąga po dodaniu kefiru)
- 1 mały kefir (200ml)
- zioła: mięta, szczypiorek, lubczyk, oregano, pietruszka
- pieprz, sól


sposób przygotowania:

Serek rozgniatamy widelcem, dodajemy kefir, by jego konsystencja była bardziej aksamitna. Zioła siekamy na drobne kawałki, zasypujemy solą (wzmacniając ich aromat) po kilku minutach takiego "przegryzania się" dodajemy je do twarożku, wkręcamy odrobinę świeżo mielonego pieprzu, jeśli mamy ochotę.

Prosto, szybko, dietetycznie, smacznie :)

MUS MALINOWO-ŚMIETANKOWO-CZEKOLADOWY

Zaczyna się sezon na maliny. To chyba moje ulubione owoce. Mając luksus własnego ogrodu, a w nim części gęstej od krzewów malin... zapuszczam się tam i zjadam owoce prosto z krzaczka. Te, które przetrwają atak łakomstwa trafiają czasem do deserów. Oto jeden z sezonowych pomysłów, na ciekawy, efektowny deser, który wygląda pięknie nawet w "musztardówkach" ;-)

składniki:

- 100-150 g malin
- 250 ml śmietanki kremówki (30%)
  (po 125 ml na warstwę białą i czarną ;-) )
- 2 łyżki cukru pudru
- kilkanaście listków mięty (ja dodałam odmianę mięty grejpfrutowej)
- tabliczka (100g) gorzkiej czekolady
- 25 g masła


sposób przygotowania:

Rozgnieć maliny i ułóż jedna obok drugiej warstwami w  kilku szklaneczkach (najlepiej szklanych, żeby było widać efektowne warstwy :-) ) do 1/3 wysokości naczynia. Kilka najładniejszych malin zostaw do dekoracji!
Na maliny połóż po kilka małych listków mięty, żeby bita śmietana nie przeniknęła do dolnej warstwy :-)

Połowę śmietanki kremowej ubij na sztywną pianę, pod koniec ubijania, gdy piana będzie stawała się sztywna, dodaj cukier puder i ubijaj dalej aż bita śmietana stanie się gęsta (większości śmietan UHT nie da się "przebić" na masło, więc zadanie jest ułatwione).
Ubitą kremówkę włóż do naczynek i wstawić do lodówki. deser stężeje w czasie, gdy Ty będziesz przygotowywać mus czekoladowy.

W rondelku na średnim ogniu zagotuj drugą połowę śmietanki, odstaw z ognia i dodaj połamaną na kosteczki czekoladę. Mieszaj aż cała czekolada się roztopi. Później dodawaj po kawałku masło.Mieszaj aż powstanie gładka masa.

Poczekaj aż masa czekoladowa ostygnie. Po ostudzeniu wyłóż mus na warstwę bitej śmietany, udekoruj kilkoma malinami i listkami mięty. Wstaw na godzinkę do lodówki. (Jeśli deser będzie stał dłużej w lodówce lepiej wyjąć go odpowiednio wcześniej przed podaniem. Pół godziny powinno wystarczyć, by czekolada nieco zmiękła).

poniedziałek, 14 maja 2012

WĄTRÓBKA DROBIOWA Z RABARBEREM, JABŁKIEM I CEBULKĄ


składniki:
- 1-2 gałązki rabarberu
- 200 g wątróbki
- 1 jabłko
- pół średniej czerwonej cebulki (lub jedna mała)
- 1 truskawka
- syrop różany (1 łyżka)
- 2 łyżki oleju
- 2 łyżki wody
- łyzka cukru
- pieprz, sól
- ok 20 ml czerwonego, wytrawnego wina

sposób przygotowania:
na patelni rozgrzej olej. Wątróbkę umyj i wybierz spomiędzy niej żyłki i ewentualne pozostałości woreczka żółciowego (jeśli to przeoczysz, wątróbka będzie miała bardzo gorzki smak) Wrzuć wątróbkę na gorący tłuszcz (polecam "tarczę" z pokrywki, ponieważ wątróbka charakterystycznie "strzela"). Po ok 2-3 minutach przerzuć wątróbkę na drugą stronę, tak, by zrumieniła się z każdej strony.
Pokrój cebulkę i jabłko i 1 rabarber na jakie chcesz kawałki (ja lubię duże, wyraziste), wrzuć po paru minutach do smażącej się wątróbki. Podduś pod przykryciem na wolnym ogniu, podlej pod koniec winem dla zaostrzenia smaku.
Drugą gałązkę rabarberu potnij na paski 6cm długości (nie trzeba obierać) podduś w 2 łyżkach wody, po 5 minutach posyp cukrem i zalej syropem różanym. Podaj na koniec jako element smakowy ozdobny, podobnie jak pokrojoną na plasterki truskawkę.

piątek, 4 maja 2012

JAJKO KURZE NA SERKU SMAŻONYM, ZE SZPARAGAMI, SZYNKĄ PARMEŃSKĄ I SZALOTKĄ.


składniki:

- pęczek zielonych szparagów
- serek smażony "Top Tomyśl"
- 2 plasterki szynki parmeńskiej
- cebulka szalotka
- tarty parmezan
-sól, cukier, łyżeczka masła

sposób przygotowania:

Odetnij główki szparagów, łodyżki obierz i ugotuj w wodzie z dodatkiem soli, cukru i masła. pod koniec gotowania dorzuć główki.(Ja użyłam do potrawy tylko główki, ponieważ planuję zrobić zupę-krem ;-) ) Ugotuj jajko na miękko (czyli 5-5,5min wrzucając je do wrzącej wody) Na talerzyk połóż ser smażony, możesz go nieco stopić w piekarniku, palnikiem, albo kładąc talerz nad gotujące się szparagi (sposób domowy ;-) )
Obok serka ułóż plasterki szynki parmeńskiej, poukładaj szparagi, z jajka wybierz delikatnie żółtko (nie przejmuj się, jeśli się rozpadnie ;-) )
posyp wszystko kilkoma krążkami cebulki szalotki oraz serem tartym parmezanem. (Można dodać także inną neutralną zieleninę, np. groszek, rzodkiewki, kiełki, itp)

Smacznego.

środa, 2 maja 2012

TARTA POROWO - LAZUROWA


składniki:
- 300g mąki
- 180 g masła (lub margaryny) z lodówki!
- 3-4 dorodne pory (z długą białą częścią!)
- kilka łyżek oliwy z oliwek
- kilka łyżek lodowatej wody
- 100g sera lazur (lub innego niebiesko-pleśniowego)
- 1,5 szklanki śmietany 18%
- 2 jajka
- gałka muszkatołowa, pieprz, sól

Sposób przygotowania:

I. ciasto:
Mąkę wysyp na stolnicę lub do misy, w której zamierzasz wyrabiać ciasto. Wyjęte z lodówki masło posiekaj drobno i mieszaj, aby tłuszcz "wchłonął" mąkę. Gdy masa będzie w miarę jednolita dodaj do niej 2 łyżki lodowatej wody, zagnieć ciasto, uformuj kulę, owiń w folię i odstaw na godzinę do lodówki. (Ciasto na tartę nie wymaga dodawania do niego żółtka, ważne jest jednak, aby czynności przyrządzania ciasta były sprawne i trwały krótko:
im mniej ciasto się zagrzeje w dłoniach tym będzie bardziej kruche).

II. przygotowanie masy:
a) Z porów potrzebne będą białe części, więc odkrawamy nasadę korzenia
i część zieloną (ja czasem dodaję zielone- ma bardziej cebulowy smak, który osobiście lubię). Białe części porów pokrój w talarki, opłucz i odcedź.
Do rondla lub na wysoką patelnię wlej oliwę (3-4 łyżki), wrzuć pory, posól, po paru 1-2 minutach dodaj odrobinę wody i duś pod przykryciem na średnim ogniu, co parę minut mieszając. Pory mają dusić się max 15 minut!
Po ok 10 minutach zdejmij pokrywkę i pozwól by nadmiar wody odparował.
po 15 minutach zdejmij z ognia o odstaw do przestygnięcia.

b) Przygotuj polewę: śmietanę wlej do miski, dodaj jajka, dosyp odrobinę soli (jeśli zamierzasz użyć ser Lazur, to pamiętaj, że jest on jest dość słonym serem, wybierając inne, np Gorgonzolę, możesz posolić intensywniej), zetrzyj szczyptę gałki muszkatołowej, ubij rózgą lub dobrze wymieszaj widelcem.
Pokrusz lub zetrzyj na tarce ser Lazur, wymieszaj z polewą.

III.
Nagrzej piakrnik do 200 stopni C. Wyjmij w tym czasie ciasto z lodówki, wylep formę do tarty. Wyłóż na spód wylepionej ciastem formy pory, pokryj je polewą.
Wstaw tarte do piekarnika, piecz w temp. 200 stopni przez ok. 20 minut.
Po tym czasie zmniejsz temp. do 170 stopni i dopiekaj przez ok 25 minut.
(Jeśli wierch za bardzo sie rumieni, można go przykryć folią aluminiową ub pergaminem).

Tarta smakuje wyśmienicie zarowno na ciepło, jak i na zimno.

Smacznego



niedziela, 15 kwietnia 2012

ZUPA POMIDOROWA Z ARAKIEM





Składniki:

- 2 puszki pomidorów krojonych (lub w całości)
- 1 cebula
- garść pokrojonej w kosteczkę wędzonki (boczek, żeberka, lub co tylko chcesz)
   (wersja wege, bez wędzonki, także jest smaczna!)
- 1 łyżeczka oliwy z oliwek
- szczypiorek 
- 2 ząbki czosnku
- pół kieliszka (ok 25ml) Araku (wódki anyżowej)
- pieprz, sól, lubczyk - do smaku

Sposób przygotowania:

W garnuszku, w którym zamierzasz przyrządzić zupę podsmaż pokrojoną
w drobną kostkę wędzonkę, dodaj łyżeczkę oliwy z oliwek i wrzuć na to posiekaną drobniutko cebulkę i czosnek. Gdy cebulka i czosnek się zrumieną dodaj pomidory (jeśli dodajesz pomidory w całości, rozdrobnij je w garnku widelcem), dodaj pokrojony szczypiorek, przypraw do smaku. pod koniec gotowania dolej Arak, wymieszaj, pozwól by nieco odparował (2min).

Smacznego!
A gotując lub jedząc zupę, polecam ten kawałek ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=7ac1ay_RvFs

piątek, 30 marca 2012

KOKTAJL JEŻYNOWY Z NUTĄ WANILIOWĄ

Składniki:

- garść świeżo zerwanych jeżyn
- łyżka cukru
- mleko (250ml)
- laska wanilii (potrzeba w sumie 1/4 laski, pozostałą część warto zachować i  np. aromatyzować nią cukier)

Sposób przygotowania:


Jeżyny miksujemy w blenderze, otrzymaną masę zasypujemy cukrem, by wydostać z owocu więcej soku i słodyczy (oczywiście można dodać mniej cukru- wedle osobistych preferencji).
laskę wanilii przekrawamy na pół (wzdłuż) i wydłubujemy nasionka
(ja używam nasionek z 1/4 laski, w zupełności tyle wystarczy!) zalewam mlekiem, mieksuję całość jeszcze raz.

Do picia podaję schłodzone.

PESTO Z SUSZONYCH POMIDORÓW I MASCARPONE


Składniki:

- jedno opakowanie serka Mascarpone
- 1-2 ząbki czosnku
- kilka suszonych pomidorów (zależy od wielkości i preferowanej przez nas intensywności smaku)
- łyżka oliwy z oliwek lub zalewy z pomidorów


Sposób przygotowania:

Jeśli posiadamy malakser, który nam wszystko idealnie zmiksuje, to przygotowanie takiego pesto trwa kilka minut!

Do malaksera wkładamy pomidory i zalewamy łyżką oliwy, rozdrabniamy. dodajemy ząbki czosnku, rozdrabniamy ponownie, na koniec dodajemy serek mascarpone, mieszamy do uzyskania kremowej konsystencji.Wykładamy na miseczkę i... zajadamy się ze smakiem smarując grubą warstwę pesto na bagietce ;)

Smacznego!

środa, 8 lutego 2012

TAKA GRA

Pojawiła się na Facebooku taka gra: otwórz najbliżej leżącą koło ciebie książkę, otwórz na stronie 45 i pierwsze zdanie...opisuje Twoje życie sexualne na rok 2012... 


oto, co znalazłam:

"Niewiele ludzi umie jeść małe ptaszki; należy wziąć za dziób dobrze tłustego ptaka, posypać go odrobiną soli, usunąć żołądek, zgrabnie włożyć do ust, ugryźć tak, by dziób pozostał w palcach trzymającej ręki, za czym żuć żwawo: obfity sok napełni wam usta i zaznacie rozkoszy niedostępnej osobnikom pospolitym."

Anthlelme Brillat-Savarin Fizjologia Smaku

musiałam! ;)))

sobota, 4 lutego 2012

PIERŚ Z KACZKI Z POMARAŃCZAMI

Składniki:

- 2 piersi z kaczki (po ok 200-250g)
- olej lub sklarowane masło
- sok z połówki cytryny
- 1 pomarańcza
- 25 ml koniaku (ewentualnie whisky)
- pieprz
- sól
- kilka kulek jałowca
- mała gałązka świeżego rozmarynu
- łyżeczka dżemu pomarańczowego (lub marmolady)
- 2 łyżeczki żurawiny

 Sposób przygotowania:

Kaczkę umyj, osusz, natrzyj solą, pieprzem, skrop sokiem z cytryny i odstaw na godzinę w chłodne miejsce.

W tym czasie sparz wrzątkiem pomarańczę, ususz i bardzo ostrym nożem cienko obierz skórkę, włóż ją do rondla, zalej wrzątkiem i gotuj przez 10 minut.
Wyjmij skórki, ostudź, osusz (nie wylewaj powstałego soku z rondelka), pokrój na cieniutkie paseczki i zalej koniakiem/whisky.

Ponacinaj skórkę kaczki nożem tak, aby było widać mięso, najlepiej by przecięcia sie krzyżowały ( może powstać coś takiego - # ;))

Rozgrzej patelnię na średnim ogniu, wlej olej lub sklarowane masło, ułóż piersi skórką do dołu i smaż przez 4 minuty na średnim ogniu, aż skórka będzie złota. Następnie przełóż piersi na drugą stronę i smaż przez 1 minutę.
Następnie ułóż piersi skórką do góry w naczyniu żaroodpornym lub blaszce, dodaj gałązkę rozmarynu i rozgniecione jagody jałowca,  wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Kaczkę piecz przez 15 minut (jeśli lubisz średnio wysmażone mięso) lub 18 minut (jeśli wolisz dobrze wysmażone mięso).

Wyłącz piekarnik i pozwól by mięso przestygło. Wyjmij mięso z naczynia
i pokrój na plasterki. Pomarańczę, która wcześniej została obrana ze skórki przekrój najpierw na pół, a później na plasterki.
Ułóż w naczyniu żaroodpornym mięso i pomarańczę na przemian, dodaj skórkę pomarańczową z koniaku i wlej ten syrop, który został po gotowaniu skórek, udekoruj dżemem pomarańczowym i żurawiną.
Piecz przez 15-20 minut w niższej temperaturze (ok 150 stopni) polewając
co jakiś czas mięso sokiem i tłuszczem z kaczki.

Smacznego :)